W życiu każdego z nas są ważne osoby, dzięki którym czujemy się bezpiecznie, odkrywamy świat… To poczucie bezpieczeństwa sprawia, że łatwiej nam budować relacje z innymi ludźmi.

Co to jest bezpieczna więź?

Bezpieczna więź rodzice – dziecko, zwana także przywiązaniem, to relacja oparta na dostępności fizycznej i emocjonalnej rodziców. Rozwija się ona od pierwszych dni życia i jest relacją dwustronną. Najczęściej pierwszą osobą, z którą dziecko nawiązuje więź, jest rodzic, który więcej czasu spędza z dzieckiem i dzięki temu częściej ma szansę odpowiadać na wysyłane przez dziecko sygnały informujące o potrzebach. Na ogół jest to mama. Od tego, jakie powtarzające się doświadczenia w relacji z najbliższym opiekunem otrzyma dziecko, od interakcji predyspozycji dziecka i zachowania dorosłych, zależy jak będzie radzić sobie w przyszłości z trudnymi sytuacjami, jakie i czy będzie budować więzi z innymi.

Jak w życiu dorosłym radzą sobie ludzie, którzy nie mają bezpiecznej więzi?

Żółw – „nałogowiec unikania bliskości”. Szala wagi wychylona jest w ich przypadku mocniej lub słabiej, ale w stronę autonomii.

Twardy na zewnątrz, bo ma skorupę, ale tak naprawdę pod nią jest dość bezbronny. Skorupa chroni go, ale też izoluje i utrudnia mu relację z innymi i szukanie pomocy. Żółw także przeżywa emocje i stresuje się, ale zamiast je rozumieć i być z nimi w przyjaźni, tłumi je, wypiera. Często nie potrafi nawet powiedzieć, co czuje, albo zamiast każdego uczucia czuje złość. Uważa generalnie wszystkie emocje za złe i przynoszące kłopoty. Nie radzi sobie z trudnymi emocjami, ale także nie przeżywa w pełni tych miłych. Czasem tłumi bardzo mocno emocje, a w końcu nie wytrzymuje i wybucha, raniąc innych ludzi.

Żółw musi mieć wszystko pod kontrolą. Trudno mu się otworzyć przed innym człowiekiem, zbliżyć, być „miękkim”, trudno mu okazywać emocje, nawet wtedy, kiedy jest bezpieczny, albo gdy bardzo potrzebuje pomocy. Żółw najczęściej uważa, że jest mu dobrze tak jak jest i niczego nie potrzebuje zmieniać, i to już od bardzo wczesnego etapu życia, choć często widać po nim, że to jego „radzenie sobie” jest tylko powierzchowną skorupą. Może też być tak, że żółwia jest łatwo skrzywdzić, ponieważ nawet w przypadku poważnego zagrożenia nie „czyta” on sygnałów mówiących o tym, że jest źle.

Skąd bierze się unikający wzorzec przywiązania?

Wynika on z powtarzających się systematycznie doświadczeń, w których dziecko dostaje komunikat, że ze swoimi emocjami powinno poradzić sobie samo i nie zawracać nimi głowy innym. Może on też jednak stanowić wypadkową indywidualności dziecka i opieki rodzica. Może się trafić dziecko, które ze względu na swoją wrażliwość od początku niechętnie przyjmuje pomoc w radzeniu sobie z emocjami, i jest to interpretowane jako samodzielność.
Czasem rodzice jeszcze dodatkowo “wspierają” ten kierunek poprzez komunikaty świadczące o tym, że woleliby, żeby dziecko radziło sobie z tym, co trudne, samo, że dziecko “podoba” im się tylko wtedy, gdy się “odpowiednio” zachowuje.

Wzorzec ten jest bardzo silnie ugruntowany w naszej kulturze. Takie “samodzielne” dzieci są chwalone i wskazywane jako wzór dobrego wychowania, są uznawane za grzeczne, silne, radzące sobie. Rodzice liczą też często na to, że z unikających dzieci wyrosną dobrze radzący sobie dorośli. Zwłaszcza chłopcy są często pchani w tym kierunku, bo wydaje się to właściwym, męskim schematem zachowania.

Meduza – „nałogowiec poszukiwania bliskości”.

Nie wytworzyła sobie żadnej siły wewnętrznej, jest miękka, delikatna i funkcjonuje dobrze tylko w bardzo przyjaznym środowisku. Często dlatego, że nie wierzy w to, że mogłaby bez tego środowiska przetrwać. Meduzy widzą możliwość życia tylko w bliskości, nieomal w symbiozie. Nie chcą być same ze sobą i w ogóle same. Często uważają, że ich szczęście i dobre życie jest możliwe tylko w relacji z drugim człowiekiem i zatracają się w tych relacjach. Dlatego czasem są gotowe poświęcić własne potrzeby i bezpieczeństwo na rzecz tego, żeby kogoś mieć. To dlatego meduzy dramatycznie przeżywają rozstania i latami potrafią tkwić w toksycznych związkach. Jest to cena, jaką zgadzają się płacić za to, że nie są same.

Meduzy mają przekonanie, że emocje dzielą się na dobre i złe. Dobrych potrzeba jak najwięcej, a złych trzeba unikać, bo człowiek jest wobec nich całkowicie bezradny.

Skąd się biorą meduzy – dzieci z lękowym wzorcem przywiązania?

Często dzieci z lękową więzią uznawane są za rozpuszczone, zepsute, takie, którym nie stawia się granic. Ale styl ten nie bierze się ze zbyt dobrego zaspokajania potrzeb, tylko z tego, że zaspokaja się jego potrzeby bez związku z komunikatami wysyłanymi przez dziecko.Ponownie jest to wynik interakcji między predyspozycjami dziecka a zachowaniem dorosłych. Ze strony dziecka jest to wyjątkowa wrażliwość na otaczające je bodźce i trudności z samoregulacją. Ze strony dorosłych opieka nad dzieckiem, która jest chaotyczna i niesystematyczna, a jej zasady są niezrozumiałe.
Nie mam tu przy tym na myśli systematyczności w postaci jakiegoś harmonogramu, a wręcz przeciwnie. Opieka niesystematyczna oznacza, że kiedy dziecko komunikuje potrzebę, raz jest wspierane, a raz nie i dzieje się to w zgodzie z zasadami, których nie jest w stanie na danym etapie odkryć ani zrozumieć (tak jak wtedy, kiedy jest to opieka z zegarkiem w ręku) albo w ogóle bez żadnych zasad.

Dzieci z lękowym wzorcem przywiązania często mają tendencje do zachowań przesadnych. W przesadny sposób okazują emocje, komunikują potrzeby. Czasem są teatralne w swoich zachowaniach i dostają etykietę manipulantów i wymuszaczy. Kiedy czegoś potrzebują, mają trudność z odraczaniem gratyfikacji i od razu zaczynają domaganie się tego od krzyku itp. Mają bowiem przekonanie, że mogą dostać to, czego potrzebują, tylko wtedy, kiedy to sobie wywalczą. Czasem w związku z tym walczą “na zapas”.

Dlaczego warto dbać o bezpieczną więź?

Być jak słoń…

Jest silny, ale ta siła jest wewnątrz niego. Nie utrudnia mu kontaktów z innymi, ale pozwala na samodzielne działanie. Kiedy słoń może, potrafi działać niezależnie, ale ma też bliskie osoby, swoje stado, gdzie czuje się u siebie i zawsze może liczyć na pomoc.

Dorosły taki akceptuje wszystkie ludzkie emocje, i te miłe, i te trudne. Wie, że one wszystkie są ważne i potrzebne. Potrafi poradzić sobie z napięciem w trudnych chwilach na tyle, żeby poczuć i zrozumieć, co i dlaczego czuje. Nie boi się komunikować swoich emocji innym. Nie boi się, że zostanie odrzucony, gdy inni dowiedzą się jaki naprawdę jest i co czuje. Nie boi się też być blisko osoby, która przeżywa trudne emocje.

Jak zachowuje się dziecko z bezpiecznym stylem przywiązania?

Wyróżnia stałych opiekunów spośród innych osób. Kiedy jest wokół niego kilka osób, decyduje, od kogo chce doznać pocieszenia, i wybiera osoby mu bliskie dużo chętniej niż obce. Potrafi w obecności bliskiej, bezpiecznej osoby uspokoić się, poznawać otoczenie.

Komunikuje swoje potrzeby w sposób otwarty i bezpośredni. Nie udaje, że jest wesołe, kiedy jest smutne, ale też nie manifestuje swoich potrzeb poprzez choroby albo inne kłopoty (nie mówi “brzuch mnie boli”, kiedy chce się po prostu przytulić). Dziecko z bezpiecznym stylem przywiązania wie i czuje, że może próbować radzić sobie z różnymi wyzwaniami, a jeśli będzie mu trudno, zawsze może zwrócić się o pomoc i zostanie potraktowane poważnie.

Dziecko stopniowo uczy się osiągać równowagę między bliskością i autonomią. Są etapy rozwoju, kiedy w jego świadomości rządzi bliskość, i takie, gdy rządzi autonomia, ale dziecko w końcu potrafi czuć się bezpiecznie z jednym i z drugim. Wie też, że ma prawo wybierać taką ilość bliskości, która jest mu w danym momencie potrzebna.

Słoń jest silny, bo wierzy, że ma wsparcie. Żółw udaje silnego, bo nie wierzy, że otrzyma wsparcie. Meduza udaje słabą, żeby dostać wsparcie na zapas, bo cały czas wydaje się jej, że kiedyś może go zabraknąć. Ludzi z bezpieczną więzią jest około 60%. Pozostali to po połowie „meduzy” i „żółwie”.

Co zrobić jak dziecko ma dużo zachowań z pozabezpiecznych stylów przywiązania?

Potrzeba wówczas więcej bliskości – i to niezależnie od tego, czy dziecko jest żółwiem czy meduzą; bliskości będącej odpowiedzią na potrzeby sygnalizowane przez dziecko.
Łatwiej jest pomóc dziecku meduzie, bo ono się bliskości cały czas domaga. Wystarczy dać mu jej tyle, żeby się nasyciło (czasami chodzi o jakość kontaktu emocjonalnego, a nie o ilość).
Z dzieckiem żółwiem jest trudniej, bo ono nie domaga się kontaktu tak wyraźnie. Trzeba wtedy dostrzegać i wzmacniać każdy przejaw zgody na wspólne przeżywanie emocji i każdą prośbę o bliskość, jaką wysyła dziecko. Nie chodzi tu o to, żeby pokazać dziecku, że powinno być niesamodzielne, ale że ze swoimi trudnymi emocjami może się poczuć bezpiecznie.
Styl przywiązania dzieci ma związek ze stylem ich rodziców.

Czy styl przywiązania może się zmienić?

Tak, może, i to zarówno w jedną, jak i drugą stronę. Człowiek może wykazywać różne wzorce przywiązania w różnych relacjach. Dziecko może mieć bezpieczną więź z jednym rodzicem, a z drugim lękową. Także w życiu dorosłym różne konteksty mogą powodować uruchamianie się zachowań charakterystycznych dla różnych stylów.
Dlatego czasem lepiej mówić/myśleć o tym, że człowiek przejawia zachowania charakterystyczne dla danego stylu, a nie że ma taki styl (granice między wzorcami nie są również ostre, więc ktoś może być pomiędzy).

Czy można zmienić swój styl przywiązania?

Można, potrzeba do tego emocjonalnego przepracowania i uporządkowania dziecięcej historii.

Na podstawie:

http://dziecisawazne.pl/style-przywiazania/

Ewa Rojek – psycholog Ośrodka Adopcyjnego w Białymstoku