Spółdzielnia Socjalna „eSSkapada” – Okiem Podlaskiego Spółdzielcy

Katarzyna Kamecka-Lach
Prezes Spółdzielni Socjalnej „eSSkapada”

Przedsiębiorczość społeczna dopiero „kiełkuje” na Podlasiu. Jak dotąd, jedynie w okolicach Łomży znalazła ona doskonałe warunki dla rozwoju i spółdzielnie socjalne powstają tam jedna za drugą. Reszta regionu podejmuje pierwsze próby, eksperymentuje, uczy się tej nowej formy prowadzenia biznesu. Biznesu szczególnego, w którym cel społeczny stawiany jest ponad zyskiem ekonomicznym.

Spółdzielnia Socjalna „eSSkapada” jest prekursorem przedsiębiorczości społecznej w powiecie siemiatyckim. Jako jej współzałożycielka i obecnie prezeska, zostałam poproszona o podzielenie się własnymi doświadczeniami związanymi z zakładaniem tego rodzaju podmiotów. Skoncentruję się przy tym na trudnościach i barierach, z którymi nowi przedsiębiorcy społeczni powinni się liczyć. Pozwolę sobie przekazać również kilka rekomendacji, jako niewielki osobisty wkład do dyskusji o przyszłości przedsiębiorczości społecznej w naszym kraju, a w szczególności na Podlasiu.

Korzenie „eSSkapady”

Spółdzielnia Socjalna „eSSkapada” rozpoczęła działalność we wrześniu 2012 r., ale pomysł na jej utworzenie zrodził się przynajmniej rok wcześniej, w gronie członków Stowarzyszenia „Centrum na Wschodzie” – lokalnej organizacji działającej na południu regionu (powiat siemiatycki i bielski), mającej na celu m.in. promowanie idei ekonomii społecznej.

Okolice Siemiatycz charakteryzują się specyficznym rynkiem pracy, w dużym stopniu opierającym się na stałych lub sezonowych wyjazdach mieszkańców za granicę. Tutaj niemal każda rodzina ma kogoś w Belgii, a emigracja zarobkowa okazuje się często jedyną szansą znalezienia zatrudnienia, zwłaszcza dla osób dopiero wchodzących na rynek pracy lub powracających do aktywności zawodowej np. po okresie wychowywania dzieci. Wyjazdy obojga lub jednego z rodziców za granicę rodzą wiele problemów społecznych związanych z długotrwałymi rozłąkami rodzinnymi, a w konsekwencji problemami wychowawczymi, z alkoholizmem i narkomanią wśród nieletnich włącznie. Ponadto wyludnianie okolic, zwłaszcza emigracja osób młodych i tych najbardziej przedsiębiorczych, poważnie hamuje rozwój gospodarczy i społeczny tej części regionu.

Spółdzielnia Socjalna „eSSkapada” powstała z myślą o stworzeniu na miejscu alternatywy dla emigracji „za chlebem”, a jednocześnie z potrzeby podjęcia działań, które dadzą impuls rozwojowy dla naszych okolic. Duży potencjał tego miejsca tkwi w wyjątkowych warunkach przyrodniczych i krajobrazowych, bogatej historii i różnorodności kulturowej. Odwołując się do tych naturalnych uwarunkowań, przyszyli spółdzielcy w następujący sposób określili misję tworzonego przez siebie przedsiębiorstwa społecznego: „Chcemy, aby nasz Region stał się miejscem aktywnego wypoczynku, niezwykłej przygody i niezapomnianych wrażeń, miejscem chętnie odwiedzanym przez turystów polskich i zagranicznych. Dbamy przy tym o promocję walorów przyrodniczych, kulturowych i historycznych Podlasia. Rozwijamy w tym celu współpracę z różnymi podmiotami (biznes, samorząd, organizacje społeczne),  wszystkimi którzy podzielają nasze statutowe cele”.

Spółdzielnia swoją ofertę rekreacyjną zbudowała na świadczeniu usług związanych z aktywnym wypoczynkiem w otoczeniu pięknej podlaskiej przyrody. W szczególności są to rozgrywki paintballowe, zarówno leśne (woodsball), jak i w wersji sportowej (speedball) oraz scenariuszowe gry terenowe. Organizuje ponadto imprezy integracyjne dla firm, posiada urozmaiconą ofertę zajęć w terenie dla dzieci i młodzieży (np. pobyt w Nibylandii – Krainie Piotrusia Pana). Dodatkową formą działalności jest prowadzenie warsztatów i szkoleń.

Pomysł i kapitał

Tematyka przedsiębiorczości społecznej nabrała ostatnio rozgłosu, prowadzone są specjalne kampanie społeczne na ten temat, dostępne są fundusze na tworzenie nowych spółdzielni socjalnych oraz przystępowanie do już istniejących. Zanim jednak podejmie się decyzję o zostaniu spółdzielcą, warto przeanalizować kilka ważnych kwestii. Spółdzielnia socjalna jest bowiem jedną z trudniejszych form działalności gospodarczej. Pamiętając o różnych przywilejach, które ustawodawca tym podmiotom nadał (np. ulgi podatkowe, zwolnienia z niektórych opłat), nie można zapominać o szeregu ograniczeń i szczególnych wymogów wobec spółdzielni socjalnych (np. prowadzenie pełnej księgowości, utrzymanie co najmniej 5 stanowisk pracy, w tym odpowiedniego poziomu zatrudnienia osób z grup zagrożonych wykluczeniem społecznym, wymogi w sprawie przeznaczenia nadwyżki bilansowej, itd.). Niektóre z nich w poważnym stopniu utrudniają rozwój nowego podmiotu gospodarczego, a zdarza się, że całkiem blokują jego funkcjonowanie w warunkach gospodarki rynkowej.

Sięgając do początków „eSSkapady”, czyli do momentu zawiązania się pierwszej grupy inicjatywnej i wspólnego podjęcia decyzji o stworzeniu przedsiębiorstwa społecznego w formule spółdzielni socjalnej, nasuwa się kilka refleksji, które być może okażą się przydatne także dla innych przyszłych spółdzielców.

Po pierwsze, ważny jest pomysł na biznes, który musi odpowiadać potrzebom rynkowym. Nie można opierać się na założeniu, że jakoś to będzie – czyli wystarczy stworzyć spółdzielnię, a potem różne instytucje i urzędy „zasypią” ją zleceniami. Oczywiście zdarza się, że samorząd jest stałym zleceniodawcą i spółdzielnia w zasadzie nie musi starać się o zlecenia na otwartym rynku. Zwykle dotyczy to jednak określonych branż (np. usługi opiekuńcze, sprzątające, gastronomiczne) i wymaga wcześniejszych uzgodnień z samorządem co do rodzaju i zakresu takich usług. Zawsze jednak pozostaje kwestia losów takiej „samorządowej” spółdzielni, gdy po wyborach zmieni się lokalna władza. Stosowanie w praktyce tzw. klauzul społecznych przy zamówieniach publicznych to bowiem jeszcze raczej odległa przyszłość. Tak czy inaczej spółdzielnia musi zapewniać odpowiedni poziom usług po rozsądnej cenie, aby usługi na rzecz gminy czy powiatu móc świadczyć, sam status przedsiębiorstwa społecznego z pewnością tu nie wystarczy. Trzeba pamiętać, że spółdzielnia socjalna jest przede wszystkim podmiotem gospodarczym działającym na konkurencyjnym rynku (także w odniesieniu do usług publicznych), a klienci (także samorządowi) nie zawsze rozumieją ideę przedsiębiorczości społecznej. Ponadto dla wielu z nich aspekt  prospołeczny przy wyborze wykonawcy lub producenta nie jest ważny. Szkoda byłoby całkiem rezygnować z tej nadal sporej grupy klientów w naszym kraju. Dla klienta ważna jest przede wszystkim jakość produktu/usługi oraz jego cena (niekiedy w odwrotnej kolejności). Dlatego plan biznesowy spółdzielni socjalnej powinien być, tak jak w przypadku każdego innego przedsiębiorstwa, realny i dostosowany do potrzeb i możliwości finansowych dobrze sprecyzowanej grupy docelowej. Spółdzielnie zwykle mocno związane są z najbliższym otoczeniem i w nim, w pierwszej kolejności powinny poszukiwać zarówno partnerów, jak i swoich klientów.

I właśnie mając to wszystko na uwadze, Spółdzielnia Socjalna „eSSkapada” adresuje swoje usługi rekreacyjne zarówno do turystów odwiedzających Podlasie, jak i do stałych mieszkańców Podlasia. Stąd bogata oferta dla okolicznych szkół, lokalnych klientów biznesowych, grup zorganizowanych oraz osób indywidualnych. W ramach działań typowo ukierunkowanych na lokalną społeczność przygotowujemy m.in. lokalną ligę paintballową, czyli drużynowe rozgrywki międzygminne.

W każdym nowym przedsięwzięciu gospodarczym na starcie ważny jest pomysł oraz kapitał, który umożliwi jego realizację. W przypadku spółdzielni socjalnych dostępność środków na pierwsze zakupy inwestycyjne umożliwia Europejski Fundusz Społeczny (EFS), a także Fundusz Pracy (w przypadku osób bezrobotnych) oraz PFRON (w przypadku osób niepełnosprawnych). Zakładając Spółdzielnię Socjalną „eSSkapada” skorzystaliśmy ze wsparcia EFS.

Decydując się na udział w projekcie unijnym trzeba liczyć się z pewnymi uwarunkowaniami zewnętrznymi, które należy uwzględnić w swoim planie uruchomienia działalności. Przede wszystkim rozczarują się osoby, które mają nadzieję, iż spółdzielnię w ten sposób zawiążą szybko. W naszym przypadku od decyzji o przystąpieniu do projektu do momentu otrzymania pierwszej transzy środków finansowych na założenie spółdzielni minęło ponad pół roku (i podobno nie jest to rekord w oczekiwaniu). Tak długiego okresu „inkubowania” wymagał od nas grantodawca. Stoją za tym być może nawet dość logiczne przesłanki – przyszłych spółdzielców trzeba odpowiednio przygotować i przeszkolić. Pamiętajmy, że mamy tu do czynienia ze szczególną grupą osób, która z jakichś powodów nie potrafiła odnaleźć się na rynku pracy. Jednak z drugiej strony, tak długi okres przygotowań potrafi mocno zniechęcić młodych przedsiębiorców do podjęcia wspólnej działalności gospodarczej, a w wielu przypadkach powoduje  rozproszenie zasobów ludzkich. Tymczasem spółdzielnię socjalną może założyć co najmniej 5 osób, z czego przynajmniej 3 osoby należące do grup zagrożonych wykluczeniem społecznym. Należy podkreślić, że przez cały okres trwania projektu osoby bezrobotne nie mogą podjąć żadnej pracy zarobkowej, gdyż wówczas utraciłyby status bezrobotnego i prawo do bycia założycielem spółdzielni. Uruchomienie spółdzielni socjalnej z zamiarem skorzystania przy tym ze środków EFS bywa zatem prawdziwym egzaminem cierpliwości. Z tego, co mi wiadomo, procedury przyznawania środków z Funduszu Pracy i PFRON na założenie spółdzielni socjalnej, bądź dołączenie do niej zazwyczaj trwają krócej, jednakże poziom dofinansowania zwykle jest nieco niższy aniżeli w przypadku EFS.

Nie każdy może być spółdzielcą

W spółdzielni socjalnej, tak jak w każdej kooperatywie, najważniejsi są ludzie i sieć relacji między nimi. Dlatego decyzję o założeniu „eSSkapady” uwarunkowaliśmy zebraniem grupy, która nie tylko będzie potrafiła wspólnie prowadzić przedsiębiorstwo, ale w której będzie obecne zaufanie i zrozumienie, także poza sferą biznesową. Mówiąc najprościej, spółdzielcy muszą się nawzajem lubić i mieć poczucie, że mogą na sobie polegać. Nie jest łatwo zebrać taką właśnie grupę, i do tego spełniającą ściśle określone kryteria, które podyktował ustawodawca. Jak już wspomniałam, w gronie założycieli muszą znaleźć się osoby należące do grup zagrożonych wykluczeniem społecznym (lista tych grup została enumeratywnie wskazana w Ustawie o spółdzielniach socjalnych) i muszą one stanowić co najmniej połowę całego zespołu. W naszym przypadku były to osoby bezrobotne, zarejestrowane w urzędzie pracy. Część członków „eSSkapady” wywodzi się ze Stowarzyszenia „Centrum na Wschodzie”, w którym mieliśmy okazję już nie raz współpracować przy różnych projektach. Co prawda nie były to projekty biznesowe tylko społeczne, a praca głównie na zasadzie wolontariatu, ale mimo wszystko dało to nam okazję sprawdzić się w działaniu jako grupa, także w trudnych sytuacjach. Osobom wywodzącym się z sektora pozarządowego, który z założenia opiera się na współdziałaniu wielu osób, z pewnością dużo łatwiej potem odnaleźć się w spółdzielni. I rzeczywiście, jak się okazało, właśnie ta część zespołu stanowiła od początku trzon naszej spółdzielni. W pozostałej części zespołu dochodziło do pewnych rotacji. Nie każdy bowiem ma predyspozycje do bycia spółdzielcą – np. indywidualista nigdy nie odnajdzie się we współpracy, na której opiera się funkcjonowanie każdej spółdzielni. Do tego nie każdy ma w sobie wystarczająco dużo społecznikowskiego zapału, bez czego nie sposób funkcjonować w tym szczególnym przedsiębiorstwie. Trzeba ponadto nauczyć się łączenia aktywności zawodowej z pracą społeczną i potrafić utrzymać pomiędzy obiema sferami względną równowagę.

Lokalnie „zakotwiczeni”

Zanim założy się spółdzielnię, warto wspólnie zrealizować przynajmniej jeden projekt społeczny, np. zorganizować niewielkie lokalne wydarzenie kulturalne dla mieszkańców wsi czy osiedla. Taki obowiązek należałoby wręcz wpisać do programów działań inkubatorów ekonomii społecznej, w których obecnie powstaje większość spółdzielni socjalnych. Obok udziału w szkoleniach i doradztwie, wspólnie zrealizowany projekt społeczny wniósłby z pewnością dużo praktycznej wiedzy dotyczącej zasad współdziałania w grupie, pozwoliłby zbudować i wzmocnić relacje niezbędne do późniejszej współpracy na płaszczyźnie zawodowej. Byłby także swego rodzaju próbą generalną przed przyszłymi wspólnymi działaniami w sferze społecznej. Spółdzielnia socjalna to bowiem nie tylko podmiot komercyjny, ale także animator działań społecznych.  Wiele spółdzielni zapomina o tym i  koncentruje się wyłącznie na działalności biznesowej, przez co zatraca się ważną idę przedsiębiorczości społecznej.  W konsekwencji spółdzielnie socjalne bywają postrzegane jako dziwne twory, wyłącznie beneficjenci pomocy, podmioty korzystające z różnych ulg i przywilejów, w zamian nic konkretnego nie wnoszące od siebie do otoczenia. Co prawda dają zatrudnienie osobom znajdującym się w szczególnie trudnej sytuacji na rynku pracy, co już samo w sobie jest korzyścią społeczną, ale idea przedsiębiorczości społecznej opiera się jednak także na współdziałaniu z najbliższym otoczeniem, wymianie dwukierunkowej – coś dostaję, ale i sam od siebie daję. Spółdzielnia nie tylko tworzy miejsca pracy, ale także ma za zadanie włączać do wspólnoty lokalnej osoby, które z różnych powodów i w różnym zakresie zostały z niej wykluczone. Powinna im ułatwiać powrót do aktywności zawodowej i pełnego udziału w życiu społecznym. W tym aspekcie spółdzielnie socjalne w doskonały sposób mogłyby uzupełniać zadania urzędów pracy oraz ośrodków pomocy społecznej, a współpraca spółdzielni z tymi instytucjami wydaje się naturalna i pożądana. W wielu miejscach, gdzie przedsiębiorczość społeczna jest już dobrze rozwinięta, tak właśnie się dzieje.

Mając na uwadze ową potrzebę dwustronnych relacji z otoczeniem, Spółdzielnia Socjalna „eSSkapada” od początku swojego istnienia, a nawet zanim jeszcze oficjalnie wpisano nas do Krajowego Rejestru Sądowego, koncentrowała się na budowaniu partnerskich relacji z różnymi podmiotami, zarówno samorządowymi, jak i biznesowymi. Naturalnym zaś partnerem dla każdej spółdzielni są inne podmioty ekonomii społecznej. Udało nam się nawiązać współpracę z wieloma lokalnymi stowarzyszeniami, kołami gospodyń wiejskich, warsztatami terapii zajęciowej oraz kilkoma spółdzielniami socjalnymi z sąsiednich powiatów. Te ostatnie okazały się niezwykle pomocne na etapie przygotowań do powołania naszej spółdzielni. Szczególnie wdzięczni jesteśmy Spółdzielni Socjalnej „Integracja” z Bielska Podlaskiego, która chętnie dzieliła się swoim doświadczeniem, i pomogła nam sprawnie przebrnąć przez gąszcz skomplikowanych przepisów i formalności. Jak widać, warto budować sieć relacji wewnątrz spółdzielni,  ale i sieć relacji międzyspółdzielczych.

Budowanie współpracy z samorządami zwykle wymaga nieco więcej czasu, zwłaszcza gdy lokalny samorząd nigdy wcześniej nie miał do czynienia z przedsiębiorczością społeczną. Udało nam się już jednak zawiązać pierwsze, na razie nieformalne, lokalne partnerstwa. Trzeba pamiętać, że Spółdzielnia Socjalna „eSSkapada” jest pierwszym, i jak dotąd jedynym, tego rodzaju podmiotem na terenie powiatu siemiatyckiego. Jak każdy pionier, bierzemy na siebie zadanie przetarcia szlaków w kontaktach z miejscowymi urzędami i instytucjami. Z pewnością kolejne spółdzielnie, które powstaną w tej okolicy będą mieć już dużo łatwiej. Zdając sobie sprawę z tej dodatkowej „misji”, utrzymujemy stałe kontakty, edukujemy, prezentujemy nas i naszą działalność na różnych spotkaniach, staramy się także aktywnie włączać w projekty realizowane przez samorządy, sami również inicjujemy własne projekty, do których zapraszamy samorządowych partnerów.

Obok innych podmiotów ekonomii społecznej oraz samorządów, bardzo ważnym dla spółdzielni socjalnych partnerem jest „tradycyjny” biznes. Nie zawsze spółdzielnie są jednak przez lokalny biznes postrzegane pozytywnie. Oto bowiem pojawia się na rynku nowy gracz, konkurent w branży, który na dodatek posiada jakieś dodatkowe przywileje. Jeśli miejscowi przedsiębiorcy nic na temat ekonomii społecznej nie wiedzą, co zdarza się nadzwyczaj często, wówczas mało prawdopodobne aby nowego gracza tak od razu zaakceptowały. Dużo łatwiejszy jest zaś kontakt z przedsiębiorcami, którzy w jakiejkolwiek formie są już aktywni w sferze tzw. społecznej odpowiedzialności biznesu (w literaturze przyjął się skrót CSR – z ang. CorporateSocialResponsibility). W przypadków niewielkich lokalnych firm zwykle CSR sprowadza się wyłącznie do udziału w akcjach charytatywnych i sponsorowania lokalnych wydarzeń. Nawet jednak tego rodzaju doświadczenia przekładają się na dużo większą otwartość w stosunku do podmiotów ekonomii społecznej. Z tego względu sukcesywne edukowanie lokalnych przedsiębiorców w zakresie CSR może stanowić najprostszą drogę do nawiązania z nimi później trwałych partnerskich relacji. Taki m.in. plan działania przyjęliśmy w „eSSkapadzie”, wpisując elementy CSR w ofertę szkoleń oferowanych przez nas klientom biznesowym. Oczywiście oprócz szkoleń, niezwykle ważny jest bieżący kontakt z lokalnymi firmami, podejmowanie wspólnych działań biznesowych ukierunkowanych (wprost lub jako wartość dodana) na efekty społeczne. Partnerstwo z biznesem najskuteczniej buduje się poprzez poszukiwanie wspólnych celów i wspieranie się w ich realizacji. Jak dotąd udało nam się nawiązać kilka ważnych relacji z lokalnymi przedsiębiorcami, głównie z branży turystycznej, hotelarskiej i gastronomicznej, co wynika akurat z charakteru oferty komercyjnej „eSSkapady”. Zwracam przy tym uwagę, że biznesowi partnerzy nie zawsze od razu dostrzegają, iż jesteśmy przedsiębiorstwem społecznym, ponadto nie zawsze jest to dla nich szczególnie ważne. Sami także nie staramy się wówczas za wszelką cenę eksponować w kontaktach z nimi aspektu społecznego naszej działalności. Dużo skuteczniejsze jest stopniowe „zarażanie” prospołeczną postawą niż próby narzucania jej biznesowym partnerom. W tym drugim przypadku skutek może być bowiem odwrotny do oczekiwanego.

Mam nadzieję, że zaprezentowany tu katalog potencjalnych trudności (z pewnością nadal niepełny), nie zniechęcił nikogo do biznesu społecznego. Bynajmniej nie to było moją intencją. Wiem jednak jak ważna jest możliwość skorzystania z doświadczeń innych przedsiębiorców na etapie rozpoczynania własnej działalności. Dlatego wyrażając ogromną wdzięczność wobec spotkanych na swojej drodze praktyków z zakresu ekonomii społecznej, którzy  pomogli nam w założeniu Spółdzielni Socjalnej „eSSkapada” i nadal służą cenną radą w trudnych sytuacjach, z przyjemnością dzielę się teraz własnymi doświadczeniami i oferuję pomoc kolejnym przyszłym spółdzielcom. Pomimo, że przedsiębiorczość społeczna jest sporym wyzwaniem, to warto je podjąć, gdyż w sferze zawodowej chyba nic nie przynosi tyle satysfakcji co praca, za którą oprócz pieniędzy kryje się głęboki sens społeczny.

 

Serdecznie zapraszam do kontaktu:
Spółdzielnia Socjalna „eSSkapada”
Osmola 111
17-306 Dziadkowice
Tel. 600-881-572
e-mail.: esskapada@esskapada.pl
www.esskapada.pl

 

Autorka zdjęć: Katarzyna Kamecka-Lach (z archiwum Spółdzielni Socjalnej „eSSkapada”)